Ostańce – skały, które zostały, gdy reszta zniknęła
Białe baszty, iglice i skalne bramy Jury to resztki dawnego morskiego dna, wypreparowane przez wodę i czas.

Fot. Tomasz2706, CC BY 4.0, Wikimedia Commons
Słowo „ostaniec” mówi samo za siebie: to wzniesienie, które ostało się, gdy otaczające je skały zniszczyły wietrzenie i erozja. Na Jurze ostańce przybierają najróżniejsze kształty – od samotnych baszt i iglic, przez skalne mury i grzędy, po bramy i okna, jak w Okienniku Wielkim czy Bramie Twardowskiego.
Ich historia zaczyna się w późnej jurze, ok. 150 mln lat temu, gdy region był dnem morza. Ze szczątków morskich organizmów powstały grube warstwy wapieni górnojurajskich, które budują dziś wyżynę. Znacznie później, w podzwrotnikowym klimacie trzeciorzędu, woda rozpuszczała i rozmywała słabsze partie skał – twardsze zostały na powierzchni jako ostańce, sterczące nawet kilkadziesiąt metrów ponad okolicę.
Najpiękniejsze ostańce zobaczysz na Górze Zborów w Podlesicach (do 30 m), na Grzędzie Mirowsko-Bobolickiej, w Skałach Rzędkowickich i w Sokolich Górach. To także cenne siedliska: na skałach rosną murawy kserotermiczne i rośliny naskalne, dlatego w rezerwatach obowiązują zasady ochrony, a wspinać się można tylko na udostępnionych skałach.


