Czarny pies z Ogrodzieńca
Po dziedzińcu najsłynniejszych ruin Jury ma krążyć czarny pies z brzęczącym łańcuchem – podobno to dusza okrutnego kasztelana.

Fot. Jakub Hałun, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons
Ogrodzieniec ma wszystko, czego potrzeba dobrej opowieści grozy: potężne mury na najwyższym wzgórzu Jury, puste okna i wiatr hulający po dziedzińcach. Najsłynniejszy duch zamku nie jest jednak białą zjawą, lecz ogromnym czarnym psem. Według legendy w księżycowe noce krąży po ruinach, obwiązany brzęczącym łańcuchem, i pilnuje skarbów, których nikt dotąd nie odnalazł.
Kim jest? Podania wskazują na Stanisława Warszyckiego (1599–1681), kasztelana krakowskiego, który w 1669 r. kupił dobra ogrodzienieckie od Mikołaja Firleja i częściowo odbudował zamek ze zniszczeń potopu. Za życia uchodził za człowieka okrutnego wobec służby, a ludowa wyobraźnia zrobiła z niego niemal diabła: miał wznieść swoją twierdzę w Dankowie z pomocą czarta, zamurować żywcem niewierną żonę i jeszcze za życia zostać porwany do piekła.
Opowiada się też, że w księżycowe noce na dziedzińcu słychać skrzypienie drewnianego kołowrotka i gwar biesiadujących rycerzy. Kto nie chce czekać na pełnię, spotka Czarnego Psa i Białą Damę w wersji świetlnej – jako instalacje na terenie zamku. A historyczny Warszycki? W czasie potopu bronił swoich warowni przed Szwedami i wspierał obronę Jasnej Góry.



